2017/08/02

STABILO aquacolor - recenzja

Hej wszystkim! Kolejny raz przychodzę do Was z recenzją kredek. Tym razem jest to recenzja, którą obiecałam jakiś czas temu. Dziś porozmawiamy sobie o kredkach akwarelowych firmy Stabilo. Zapraszam do czytania!



Jak widać na zdjęciu, ja mam zestaw średni, zawierający 24 kolorów. Możemy jeszcze dostać większy zestaw, mający 36 kolorów, a także mniejszy, mający tylko 12 kolorów. Zestawy sprzedawane są w papierowych i metalowych opakowaniach. Ja mam metalowy i przyznam, że nie jest już tak solidny jak ten z Faber Castell. Trochę mi się pogiął od spodu, ale nie jest to jakaś straszna wada.  Z wierzchu jak widzicie nie zrobiła mi się ani jedna ryska, choć warto dodać, że mam je około 2-3 miesięcy.


To do czego muszę się doczepić to wydajność. Używam ich od tych dwóch miesięcy i np. granatowa kredka dość mocno się zużyła. Do tego dość mocno się kruszą i obsypują, co mnie troszkę drażni przy rysowaniu. Choć wydaje mi się, że nie aż tak bardzo jak Mondeluzy z Koh i noor. Poza tym, muszę przyznać, że całkiem przyjemnie mi się ich używa zarówno na sucho jak i na mokro. Przede wszystkim podoba mi się, że należą do tych twardszych kredek, a ja właśnie takie lubię. Da się je warstwować, co również idzie na spory plus. Kolorki są bardzo ładne i żywe, do tego ładnie się rozwadniają. W zasadzie to trudno po pracach stwierdzić czy były robione kredkami akwarelowymi czy klasycznymi farbkami.


Jednakże, muszę przyznać, że mimo wszystko nie do końca jestem przekonana do takiej formy. Dla mnie dużo prościej jest wziąć zwykłe akwarele i malować niż bawić się jeszcze z kredkami. Wydaje mi się, że dużo trudniej wyczuć ile trzeba nałożyć żeby uzyskać dany odcień, ale myślę, że może to być wina tego, że od wielu lat maluję akwarelami i lepiej je "czuję". Wiem, że są ludzie, którzy boją się klasycznych farb, dlatego tym osobom szczególnie polecę kredki akwarelowe. Ja będę korzystać z nich dalej, gdyż moim zdaniem są fajne i zawsze to jakaś odskocznia od zwykłych akwareli. Na zakończenie wrzucam kilka prac wykonanych tymi kredkami (dwie na mokro, jedna na sucho), choć prawdopodobnie już je widzieliście.


To tyle w dzisiejszym poście. Sądzę, że to całkiem fajne kredki akwarelowe, polecam. Dajcie znać, cze je znacie, macie, a może zastanawiacie się nad kupnem? Co sądzicie o kredkach akwarelowych ogólnie? Jak Wam się podobają moje prace wykonane nimi? Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam, papa :*

28 komentarzy:

  1. Ile kolorów ♥ Ja ostatnio namówiłam mojego P. na zestaw markerów pędzelkowych w Lidlu, radochy mam co nie miara, chociaż talentu brak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to mnie zaciekawiłaś. Chciałabym zobaczyć jak się sprawdzają :)

      Usuń
  2. Jej, ja to nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak kredki akwarelowe :D Moja wiedza na ten temat jest równa zeru :D Ale pochwalić Twoje prace muszę ;) Wyglądają genialnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tych kredkach, szczerze zaciekawiłaś mnie =D Piękne prace <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję się zapoznać ;) Dziękuję :*

      Usuń
  4. Bardzo ładne są te kolory i do tego zapierające dech w piersi pracę, naprawdę masz talent! :)

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili:
    porannepogaduszki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakochałam się w tym smoku! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo podobają mi się te kredeczki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie są ok ja zawsze jak mi się obsypywały kredki to rozcierałam je robiąc cieniowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No są fajne, ale mnie jednak to denerwuje ;) Dobry sposób!

      Usuń
  8. Omg! Your are is so pretty ♥ Thank you for the pencil tip! °₊·ˈ

    Blog de la Licorne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I guess you meant to say 'my art'? Thank you :)

      Usuń
  9. Nie słyszałam o tych kredkach, mimo, że rysuje praktycznie wyłącznie akwarelowymi. Jeżeli te się sypią, to już dla mnie odpadają. Właśnie ze względu na grudki i kruszenie się odstawiłam Mondeluzy. Teraz mam FC i wg mnie są najlepsze.
    Wolę rysować kredkami i je rozwadniać niż farbami, bo nie czuję się w tych drugich pewnie, zapewne to kwestia wprawy i ćwiczeń, może kiedyś;) Twoje rysunki są śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że ja też o nich wcześniej nie słyszałam :) Grudek nie zostawiają, no ale właśnie, to kruszenie się...
      Właśnie, jak widać każdy ma swój sposób na wodne rysunki i trzymajmy się tego co lubimy ^w^
      Dziękuję :*

      Usuń
  10. Ile swietnych kolorkow!:)
    Zapytam do obserwacji mojego bloga!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sporo a są zestawy jeszcze większe ^w^

      Usuń
  11. Ciekawe kredki... Może zacznę od nich przygodę z czymś akwarelowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy właśnie polecają zacząć od kredek, więc pewnie to nie głupie ^w^

      Usuń
  12. Kredki wydają się być fajne :) Kredki, które obecnie posiadam, czyli KOH-I-NOOR Polycolor 72 kolory, również są kredkami akwarelowymi, jednak ja wolę rysować nimi na sucho. Prace jak zwykle super i rzeczywiście trudno rozróżnić, czy namalowane są akwarelkami, czyli przy pomocy kredek akwarelowych ;) Te kotki są takie kawaii >w<
    http://natali-style-art-studio.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tych kredek nawet nie znam. Dziękuję Ci bardzo :* Lubię kawaii kotki ^w^

      Usuń
  13. Wow, duży wybór kolorów. Jakie piękne rysunki!
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby Bambino nam wystarczają, ale chciałabym kiedyś zaopatrzyć nas w takie porządne kredki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopaczki by miały dużo zabawy z rozwadnianiem ^w^

      Usuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze, motywuje mnie to do dalszego działania. Bardzo proszę nie spamować, takie komentarze nie będą publikowane. Szkoda tylko i Waszego i mojego czasu.